Bilion złotych na nieoprocentowanych kontach: realna strata oszczędności Polaków w warunkach inflacji
W materiale money.pl (©) autorstwa Łukasza Kijka z 27 czerwca 2026 r. (13:35) zwrócono uwagę na skalę środków, które Polacy utrzymują na rachunkach bankowych bez oprocentowania, co w praktyce przekłada się na systematyczną utratę siły nabywczej. Katarzyna Iwuć, ekspertka od finansów osobistych, wskazała w programie „Biznes Klasa”, że „już jest bilion złotych leżący na nieoprocentowanych kontach w Polsce”.
Ekspertka wylicza, że po przeliczeniu tej kwoty na statystycznego Polaka — z uwzględnieniem noworodków oraz osób, które nie mają żadnych oszczędności — daje to blisko 30 tys. zł na osobę, pozostających na rachunkach, które nie generują odsetek. Jednocześnie kolejne 500 mld zł Polacy trzymają na oprocentowanych kontach i lokatach, jednak — jak zaznaczono — przeciętne oprocentowanie tych produktów wynosi obecnie ok. 3 proc., co nie pozwala „nadążyć za inflacją”. „Człowiek nie ma szansy odrobić nawet inflacji” — podkreśla Iwuć.
Skalę zjawiska ma obrazować prosty przykład przytoczony przez ekspertkę: jeśli 5 lat temu wpłacono 25 tys. zł na rachunek bankowy i środki pozostawały na nieoprocentowanym koncie, to obecnie równowartość tej kwoty wynosi ok. 17 tys. zł. Oznacza to, że bez formalnej „straty na papierze” i bez wykonywania jakichkolwiek operacji, realnie „wyparowało” 8 tys. zł siły nabywczej. „To jest dramat” — podsumowuje Iwuć.
W materiale wskazano także, że źródłem takiego bezruchu bywa najczęściej obawa przed inwestowaniem. „Ludzie bardzo często boją się inwestować: nie będę inwestował, bo się boję, bo nie wiem w co” — relacjonuje ekspertka. W tym ujęciu strach przed krótkoterminową stratą skutkuje akceptacją straty długoterminowej, ponieważ inflacja stopniowo obniża wartość pieniądza.
Katarzyna Iwuć podkreśla jednocześnie, że dostępne alternatywy nie muszą oznaczać potrzeby posiadania wiedzy giełdowej ani wysokiego apetytu na ryzyko. Dla osób wybierających rozwiązania bezpieczne wskazuje detaliczne obligacje skarbowe indeksowane inflacją. Jak zaznacza, program nagrywano w czerwcu 2026 r., a oprocentowanie tych obligacji w pierwszym roku wynosiło 5,6 proc. Zwraca też uwagę, że w ich przypadku nie ma konieczności spełniania warunków promocyjnych ani analizowania „drobnego druku”, charakterystycznego dla ofert promocyjnych lokat.
Ekspertka ostrzega przy tym przed mechanizmami promocyjnych lokat, przywołując przykład rozmówczyni, która założyła lokatę z atrakcyjnym oprocentowaniem 6 proc., ale pod warunkiem comiesięcznych przelewów BLIK-iem; w sytuacji niespełnienia tego wymogu oprocentowanie spada do 2 proc. Wskazuje, że obligacje detaliczne nie zawierają tego typu „haczyków”.
Dla osób akceptujących większe wahania wartości inwestycji ekspertka wymienia ETF-y na globalne rynki akcji, które pozwalają jednym instrumentem inwestować w akcje tysięcy spółek z kilkudziesięciu krajów. „Większe ryzyko, ale i większe potencjalne zarobki” — zaznacza.
Materiał został opublikowany na money.pl; jego autorem jest Łukasz Kijek, Szef Obszaru Biznes i Finanse w Wirtualnej Polsce, dyrektor programowy serwisów premium w Wirtualnej Polsce oraz redaktor naczelny serwisu money.pl, prowadzący program „Biznes Klasa” (+140 tys. subskrypcji na YT) i laureat nagrody Grand Press Economy 2024. Całość sprowadza się do wskazania skali środków utrzymywanych na nieoprocentowanych rachunkach oraz do porównania dostępnych opcji dla gotówki, która nie pracuje, przy zachowaniu rozróżnienia na rozwiązania bezpieczne i te o wyższej zmienności.